poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Świątecznie

Jeszcze zdążyłam ;D Wszystkiego dobrego i na resztę Świąt i na poświątecznie też :)
U mnie pracowicie jak zwykle... wielkie lepienie jajowych talerzyków na szczęście zwieńczone sukcesem.
Wszystkie pojechały już do Gothic Cafe, niecierpliwie czekam na zdjęcia stamtąd... ale jeden został ze mną do małej domowej sesji telefonicznej ;)



A tak schły:

A tak czekały na spakowanie:


 A takiego koliberka mam, który wyjada pyłek kwiatowy:



niedziela, 18 stycznia 2015

Zielono mi...

 Do wiosny jeszcze tak daleko, chociaż ta zima szachrajka udaje ją całkiem nieźle.
A ja sobie wyklepałam na kowadełku miedziane kółeczka, bo "swetery" zimowe lubią ceramikę i miedź :-)




niedziela, 11 stycznia 2015

Odlocik

"Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć... trzeba marzyć..."




Kolczyki ze srebra i drobniutkich naturalnych minerałów. Odrobina optymistycznego "feelingu" na ponure deszczowe dni.


czwartek, 18 grudnia 2014

Talizman

Niektóre słowa mają niemal magiczną moc? Czy tylko sami ją projektujemy? A imiona? Z pewnością są bardzo ważne i od zawsze przywiązuje się do nich ogromne znaczenie. No właśnie... a charakter i osobowość, zdolności, "przeznaczenie"... imię je determinuje, czy odbija jak lustro... świecimy własnym blaskiem czy bardziej księżycowym? Nie mam pojęcia.

W tej gonitwie by zdążyć ze śniegiem ... w "pitstopach" ;) testowałam nowe narzędzia, własną pamięć na temat technik różnych, fascynację miedzią i jej właściwościami w różnych formach.
Teraz sprawdzam pewne piękne słowo... czy ma magiczną moc i co mi przyniesie... zobaczy się, na razie jest moim talizmanem (amuletem?)

Najpierw naszyjnik. Malutkie wałeczki z hematytu barwionego na ciemno turkusowy kolor. Na jednym sznureczku zawieszone wycinane ręcznie we wzorki niewielkie miedziane blaszki. Bardzo lubię się nimi bawić i co jakiś czas podgrzewam palnikiem (nie, nie na sobie ;)))) żeby zobaczyć jakie kolory tym razem wydobędzie z siebie ten piękny metal i sama jeszcze nie wiem, które są ładniejsze. Naszyjnik jest niewielki, taki do noszenia na codzień - prawie nic nie waży i pasuje do różnych ciuchowych konfiguracji







A drugi projekcik trochę poważniejszy.
Miedziane i stalowe siateczki, zapięcia z brązu, zawieszki do kolczyków i drucikowe ornamenty na bransolecie ze srebra. Oprócz fragmentów kuleczkowego łańcuszka w kolczykach... wszystkie pozostałe elementy... normalnie... tymi rencami... no dobra, bo pęknę z tej dumy ;D







A dlaczego taka elegancja? A dlatego że czeka mnie szczególna okoliczność i będzie czarna sukienka i szpileczki w cekiny, a na długim rękawie sukienki będzie bransa, a w uszach duże kolczyki ... i fryzura będzie... i wszystkie szykany, a co?! ;)



I koniec tego dobrego, do sprzątania marsz!!!

wtorek, 16 grudnia 2014

Winowajcy

To wszystko przez nie... musiałam zdążyć, a było ich... nie czterdzieści i cztery, ale 75!!
Gdyby ktoś mnie pytał, to tak, uważam że jest kompletnym wariactwem godzenie się na taki projekt, no ale... wariat też człowiek...
Tak wyglądał mój śnieg w piecu i chwilę po wyjęciu, jeszcze cieplutki:




A tak prezentuje się w miejscu przeznaczenia. Szczególnie podoba mi się to zdjęcie z chłopakami w pasiastych fartuszkach... dlatego mimo iż talerzyki mało widoczne... nie odmówię sobie i Wam, Dziewczęta tej przyjemności ;) 

Zdjęcia dzięki uprzejmości Gothic Cafe:
 






 Miłej, mimo wszystko, przedświątecznej krzątaniny Wam życzę, ja już powoli wyhamowuję i też zajmę się świątecznymi aromatami i klimatami, ale może uda się jeszcze zajrzeć tutaj na moment...

poniedziałek, 27 października 2014

Dzban i coś jeszcze

 Dzbanek czekał długo na szkliwienie. Było wiele pomysłów i kilka przymiarek, aż w końcu... raz kozie śmierć... Szkliwo wysokotemperaturowe o wdzięcznej nazwie "mięta" nadało mu kolory.
Wypalony w 1250 stopniach więc żadnego przeciekania. Na jednym ze zdjęć widać jak ryzykownie położyłam szkliwa prawie do samego denka, więc tym bardziej jestem dumna że nie trzeba było zeskrobywać dzbanka i kubka z półki. Notatka na przyszłość: najwyższy czas zastanowić się nad zdobieniem spodu prac... muszę coś wymyślić żeby nie były takie łyse i "przaśne"...
Dzbanek jak zwykle z tułowickiej masy szamotowej, lepiony "z wałeczków" bez form.
Jestem zadowolona z tego kształtu, chociaż mogłabym jeszcze go dopracować... a ucho w kształcie kropli szczególnie mnie cieszy :)











jedna fota szczególnie dla 'dg' :-)


Z nowości jeszcze tyle, że udało mi się wreszcie skompletować zalążek jubilerskiego warsztaciku. Brakuje wciąż walcarki i porządnej wiertarki... ale powoli... dojdziemy i do tego ;) Na razie z wielką przyjemnością powracam do zabawy metalami. Poniżej pierwsze ukończone efekty tych zabaw - męskie bransoletki wykonane na zamówienie. Nic wielkiego, ale zapięcia zrobiłam ręcznie z miedzianej blachy i drutu. Oksydowane na czarno, przetarte i wypolerowane. Koraliki są z kokosa, drewna, jaspisów, granitów i barwionych matowych hematytów.