KONTAKT:

euchenia@onet.eu
tel.: 608 023 488


niedziela, 18 stycznia 2015

Zielono mi...

 Do wiosny jeszcze tak daleko, chociaż ta zima szachrajka udaje ją całkiem nieźle.
A ja sobie wyklepałam na kowadełku miedziane kółeczka, bo "swetery" zimowe lubią ceramikę i miedź :-)




niedziela, 11 stycznia 2015

Odlocik

"Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć... trzeba marzyć..."




Kolczyki ze srebra i drobniutkich naturalnych minerałów. Odrobina optymistycznego "feelingu" na ponure deszczowe dni.


czwartek, 18 grudnia 2014

Talizman

Niektóre słowa mają niemal magiczną moc? Czy tylko sami ją projektujemy? A imiona? Z pewnością są bardzo ważne i od zawsze przywiązuje się do nich ogromne znaczenie. No właśnie... a charakter i osobowość, zdolności, "przeznaczenie"... imię je determinuje, czy odbija jak lustro... świecimy własnym blaskiem czy bardziej księżycowym? Nie mam pojęcia.

W tej gonitwie by zdążyć ze śniegiem ... w "pitstopach" ;) testowałam nowe narzędzia, własną pamięć na temat technik różnych, fascynację miedzią i jej właściwościami w różnych formach.
Teraz sprawdzam pewne piękne słowo... czy ma magiczną moc i co mi przyniesie... zobaczy się, na razie jest moim talizmanem (amuletem?)

Najpierw naszyjnik. Malutkie wałeczki z hematytu barwionego na ciemno turkusowy kolor. Na jednym sznureczku zawieszone wycinane ręcznie we wzorki niewielkie miedziane blaszki. Bardzo lubię się nimi bawić i co jakiś czas podgrzewam palnikiem (nie, nie na sobie ;)))) żeby zobaczyć jakie kolory tym razem wydobędzie z siebie ten piękny metal i sama jeszcze nie wiem, które są ładniejsze. Naszyjnik jest niewielki, taki do noszenia na codzień - prawie nic nie waży i pasuje do różnych ciuchowych konfiguracji







A drugi projekcik trochę poważniejszy.
Miedziane i stalowe siateczki, zapięcia z brązu, zawieszki do kolczyków i drucikowe ornamenty na bransolecie ze srebra. Oprócz fragmentów kuleczkowego łańcuszka w kolczykach... wszystkie pozostałe elementy... normalnie... tymi rencami... no dobra, bo pęknę z tej dumy ;D







A dlaczego taka elegancja? A dlatego że czeka mnie szczególna okoliczność i będzie czarna sukienka i szpileczki w cekiny, a na długim rękawie sukienki będzie bransa, a w uszach duże kolczyki ... i fryzura będzie... i wszystkie szykany, a co?! ;)



I koniec tego dobrego, do sprzątania marsz!!!

wtorek, 16 grudnia 2014

Winowajcy

To wszystko przez nie... musiałam zdążyć, a było ich... nie czterdzieści i cztery, ale 75!!
Gdyby ktoś mnie pytał, to tak, uważam że jest kompletnym wariactwem godzenie się na taki projekt, no ale... wariat też człowiek...
Tak wyglądał mój śnieg w piecu i chwilę po wyjęciu, jeszcze cieplutki:




A tak prezentuje się w miejscu przeznaczenia. Szczególnie podoba mi się to zdjęcie z chłopakami w pasiastych fartuszkach... dlatego mimo iż talerzyki mało widoczne... nie odmówię sobie i Wam, Dziewczęta tej przyjemności ;) 

Zdjęcia dzięki uprzejmości Gothic Cafe:
 






 Miłej, mimo wszystko, przedświątecznej krzątaniny Wam życzę, ja już powoli wyhamowuję i też zajmę się świątecznymi aromatami i klimatami, ale może uda się jeszcze zajrzeć tutaj na moment...

poniedziałek, 27 października 2014

Dzban i coś jeszcze

 Dzbanek czekał długo na szkliwienie. Było wiele pomysłów i kilka przymiarek, aż w końcu... raz kozie śmierć... Szkliwo wysokotemperaturowe o wdzięcznej nazwie "mięta" nadało mu kolory.
Wypalony w 1250 stopniach więc żadnego przeciekania. Na jednym ze zdjęć widać jak ryzykownie położyłam szkliwa prawie do samego denka, więc tym bardziej jestem dumna że nie trzeba było zeskrobywać dzbanka i kubka z półki. Notatka na przyszłość: najwyższy czas zastanowić się nad zdobieniem spodu prac... muszę coś wymyślić żeby nie były takie łyse i "przaśne"...
Dzbanek jak zwykle z tułowickiej masy szamotowej, lepiony "z wałeczków" bez form.
Jestem zadowolona z tego kształtu, chociaż mogłabym jeszcze go dopracować... a ucho w kształcie kropli szczególnie mnie cieszy :)











jedna fota szczególnie dla 'dg' :-)


Z nowości jeszcze tyle, że udało mi się wreszcie skompletować zalążek jubilerskiego warsztaciku. Brakuje wciąż walcarki i porządnej wiertarki... ale powoli... dojdziemy i do tego ;) Na razie z wielką przyjemnością powracam do zabawy metalami. Poniżej pierwsze ukończone efekty tych zabaw - męskie bransoletki wykonane na zamówienie. Nic wielkiego, ale zapięcia zrobiłam ręcznie z miedzianej blachy i drutu. Oksydowane na czarno, przetarte i wypolerowane. Koraliki są z kokosa, drewna, jaspisów, granitów i barwionych matowych hematytów.





wtorek, 30 września 2014

Jesień

Jak na razie nas rozpieszcza. Ciepło, piękne światło, bajeczne kolory.
Zdjęcia: Kama Trojak
Potrawy: Gothic Cafe
Naczynia: Anna Bożewicz